Stanęła podle222 łoża, lecz nie śmiała budzić,

Czy nie chcąc darmo prosić, czy sennego trudzić;

Ale wrychle223 na obrót rzuciła się nowy:

Bierze szablę, książęciu leżącą u głowy,

Pancerz kładzie, mężowski płaszcz na piersiach zwiesza

i lekko drzwi przemknąwszy, na ganek pośpiesza.

Mnie srogo zakazuje o niczym nie gadać.

Koń już był osiodłany. Kiedy miała wsiadać,

Szabli nie obaczyłem przy jej lewym boku,

Zapomniała przypasać lub zgubiła w mroku.