Widziałem, jako szukał oręża i zbroje,

Kołatał we drzwi, skoczył na księżnej pokoje,

Wrócił, wyłamał rygle, wyleciał na ganek.

Ja do okna, (a już się zbierało na ranek):

Książę spoziera wkoło i nastawia uszy,

I krzyczy; ale w zamku nie ma żywej duszy.

Potem na dół, jakoby nieprzytomny sobie

Skoczył, gdzie stały jego rumaki przy żłobie;

Wyjechał ku okopom, wstrzymał się u wałów,

Słuchał, skąd zgiełk uderza, skąd ogień postrzałów: