Ani co mówił, ani dłużej bawił,

Poszedł, a jako znał powinność sługi,

Wytrąbił ukaz114, rycerstwo zgromadził,

Potem do zamku wrócił się raz drugi.

Po cóż? Czy żeby znowu z panem radził?

Nie. W inną stronę wiódł on kroki swoje:

Na lewe skrzydło zamkowej budowy,

Gdzie ku stolicy spadał most zwodowy,

Szedł krużgankami przed księżnej podwoje115.

Była naonczas książęciu zamężną