Milczał, niekiedy zdawał się uśmiechać.

Na koniec księżna padła na kolana,

Wstał, nie wiadomo, podnieść czy odpychać,

Kilka słów potem wymówił goręcej;

A potem milczał i nie mówił więcej.

I było cicho. Znowu postać w bieli,

Przemknie się ku drzwiom, klamką zaszeleści:

Czy uprosiła, czy się nie ośmieli

Prosić go dłużej — już w swój gmach niewieści

Odeszła księżna. Książę do pościeli