Wrócił, legł. Cicho, i widać z tej cisze140,

Że go sen twardy wprędce ukołysze.

Rymwid daremnie jeszcze chwilę badał;

Odszedł nareszcie i w lewym balkonie

Giermka obaczy, który z Niemcy141 gadał.

Słucha ciekawie, lubo142 ku tej stronie

Nie szła rozmowa i wiatr ją okradał;

Wtem giermek ręką ukazał ku bronie143:

Co by oznaczał, Rymwid łacno144 zgadał145;

Strasznie to pychę Krzyżaka ubodło,