I wyprawił go przed świtem za mury!»

«Tak» — rzecze księżna, twarz odwraca zbladłą,

Lecz pomieszanie widne w jej osobie,

Do ust wyrazy nieporządne kładło.

«Tak, prawdę mówisz, przypominam sobie...

Jakże to wszystko z głowy mi wypadło!

Biegnę... nie, stójmy... albo, wiem, co zrobię...»

Stanęła, milczy. Przymkniona powieka,

Czoło pochyłe, w którym się przebija

Jakaś myśl jeszcze ciemna i daleka;