Otwiera oczy, spoziera dokoła

I znowu wciska na oczy przyłbicę;

Z gniewem żołnierze i sługi odpycha,

A Rymwidowi ściskając prawicę:

«Już jest po wszystkim starcze — mówi z cicha —

Precz mi od piersi, szanuj tajemnicę;

Ratunek próżny, wkrótce umrzeć muszę,

Wieźcie do zamku, tam wyzionę duszę».

Rymwid szerokie oczy w nim utopił:

Ledwie śmie wierzyć, od zmysłów odchodzi.