Upuszcza rękę, którą łzami kropił,

Dreszcz kości wstrząsa, pot mu czoło chłodzi,

Teraz poznaje głos, nieznany wczora:

Niestety, nie był to głos Litawora!

Tymczasem rycerz upuszczone wodze

Starcowi wręczył, sam do pana skoczył,

Rumaki każe nawrócić ku drodze,

Chwiejącego się ramieniem otoczył,

Składa na piersiach, krew dłonią zaciska;

Dał znak, samotrzeć189 pędzą z bojowiska.