Niż rubinowe morwy, złote ananasy.

Tak daleki, tak różna wabi mię ponęta;

Dlaczegoż roztargniony wzdycham bez ustanku

Do téj, którą kochałem w dni moich poranku?

Ona w lubéj dziedzinie, która mi odjęta,

Gdzie jéj wszystko o wiernym powiada kochanku,

Depcąc świeże me ślady czyż o mnie pamięta?

Droga nad przepaścią w Czufut-Kale6263

Mirza i Pielgrzym

MIRZA