Znowu u nóg jej klęczę — tak smutny jak z rana.

Sonet VIII. Do Niemna9

Niemnie, domowa rzeko moja! gdzie są wody,

Do których przez kwieciste skakaliśmy błonie10

I któreśmy czerpali w młodociane dłonie

Za napój lub za kąpiel spoconej jagody11?

Gdzie Laura, z chlubą patrząc na cień swej urody,

Lubiła włos zaplatać lub zakwiecać skronie,

Gdzie lica12 jej malowne w srebrnej fali łonie

Nieraz mąciłem łzami, zapaleniec młody.