A może pokazano im nauczycielki, te wykształcone niewolnice domowe i sługi, te niewolnice nieuczone — jedne i drugie ofiary wyuzdanych kaprysów i niesłychanej pogardy tego świata „dobroczynnego”? A czy pokazano im ten środek zarobkowania „kobiety XIX wieku”, który zwie się prostytucją, czy to „uświęconą przez legalny związek małżeński”, czy tamtą, prowadzącą w otchłań rozpaczy i bólu, prostytucję uliczną? — Gdyby całe to widowisko nie było wierutnym kłamstwem, okłamywaniem samych siebie, gdyby choć jeden promyk nagiej prawdy mógł się przecisnąć do tej błyskotliwej sali — wtedy, zaiste, rzeczywisty obraz „kobiety XIX stulecia” mógłby wystarczyć, by wyrwać społeczeństwo z jego drzemki, przejąć je zgrozą i wstydem!
Lecz oni są ślepi! A gdzie mogą widzieć, wolą być zaślepieni. Jakże mogliby żyć bez tej dobrowolnej ślepoty!
Przeczytałam to w gazecie socjaldemokratycznej, w mojej gazecie, jak ją z dumą nazywałam, i wpływ, jaki wywarł na mnie ten artykuł, był nie do opisania. Nie mogłam zasnąć; zdawało mi się, że jakaś łuska spadła mi z oczu i wciąż myślałam o tym, co przeczytałam.
Nie opuszczało mnie wzburzenie, a moja dusza paliła się do działania.
Nie mogłam w żaden sposób zachować dla siebie tego, co przeczytałam; słowa, jakie miałam mówić, cisnęły mi się na usta. Weszłam w domu na krzesło i przemawiałam, jak bym to robiła na zebraniu, gdyby mi dano głos. „Urodzony mówca”, twierdził przyjaciel mego brata. Przynosił mi książki ze związku robotniczego, do którego niedawno przystąpił. Sama go do tego namówiłam. „O, gdybym była mężczyzną”, powtarzałam wciąż. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że nawet będąc kobietą, mogę coś zdziałać w ruchu socjalistycznym lub w ogóle w polityce. Nie słyszałam nigdy, by kobiety występowały na zebraniach, a nawet wszystkie odezwy „mojej gazety” były zwracane tylko do robotników, do mężczyzn. W tym czasie zwołano Kongres Socjalistyczny w Paryżu44, który uchwalił przerwanie pracy w ramach manifestacji na rzecz ośmiogodzinnego dnia pracy. A ja wciąż jeszcze byłam sama i nie mogłam nic zrobić dla sprawy. To, co objaśniałam swoim koleżankom, kolportowanie przeze mnie gazety, wydawało mi się tak nieznaczące, że nie mogłam się wcale pocieszyć. Dopiero później dowiedziałam się, jak nieocenione znaczenie dla szerzenia socjalizmu ma właśnie tego rodzaju działalność.
Ze stowarzyszenia robotniczego Otrzymałam za pośrednictwem przyjaciela mojego brata wiele książek, które wymagały poważnego przemyślenia.
„Neue Zeit”45 był moją ulubioną lekturą i z przyjemnością i zainteresowaniem czytywałam wszystkie jego roczniki, jakie tam były. Chciałam się jednak gruntownie kształcić i prosiłam nie tylko o książki socjalistyczne. Przeczytałam uważnie dziewięć tomów Historii Powszechnej46 i chciałam nawet studiować Księgę wynalazków47. Wszystkie jednak zabiegi były daremne; nie potrafiłam się zainteresować tą suchą literaturą, przeczytałam tylko artykuł o korze dębowej, gdyż miał wiele wspólnego z moim zajęciem.
Dzieło Fryderyka Engelsa48 O położeniu klasy robotniczej w Anglii wzruszyło mnie bardzo i powiększyło mój zapał rewolucyjny.
Niewielka broszura Lafargue’a49 Prawo do lenistwa bardzo mi się podobała i gdy zaczęłam mówić na zebraniach, czerpałam z niej wiele materiału. Wielkie upodobanie miałam do Ferdynanda Lassalle’a50. Nauka i robotnicy, następnie Święto pracy i robotnicy — te dwa dzieła odczytywałam bezustannie, by zgłębić ich treść. Do pierwszych dzieł socjalistycznych, które wywarły na mnie pewien wpływ, zaliczam też mowę Liebknechta51 Wiedza to siła, która została wydana jako oddzielna broszura.
Nauczyłam się na pamięć mnóstwa piosenek rewolucyjnych.