wznosiła chłód z ubikacji

i zapach roztartych róż.

Pamiętała jaki był, kiedy nie pił.

Pozując na Irlandczyka

odstawiał szopkę, na chwilę

ją sobie zaskarbiał. Wpadał w ręce

pachnące rzeżuchą i chciał,

żeby najpierw gryzła,

a potem prosiła o zgodę.

Próbował nadać wyraz twarzy, krążył