Och, mój Boże! jestem w domu! niebieska sakiewka. Palnęłam straszne głupstwo, wymieniając panią de Blainville. Przyszło mi to na myśl, kiedym stąd wyszła; czyżby pan de Chavigny zalecał się do niej?
Matylda wstaje, nie mogąc wymówić słowa, odwraca się i podnosi chustkę do oczu.
PANI DE LÉRY
Czy podobna?
Długie milczenie. Matylda przechadza się przez jakiś czas, potem siada w drugim kącie pokoju. Pani de Léry zdaje się namyślać. Wstaje i zbliża się do Matyldy; ta podaje jej rękę.
PANI DE LÉRY
Wiesz, kochanie, że dentyści każą krzyczeć, kiedy komu zadają ból. Ja ci powiadam: Płacz! płacz! Łzy, słodkie czy gorzkie, zawsze przynoszą ulgę.
MATYLDA
Och! mój Boże!