Gdzie kraj twój, ziomkowie1, rodzina?
Mów, za czym przebiegasz świat z końca do końca
Śród życia złudnego poranka?
Gdzie matka została? Czy łza jej paląca
Pieścideł fantazji dziewiczych nie zmąca?
A najprzód — czy masz już kochanka...?»
Śród huku i świstu w pędzącym wagonie
O szyby śmiech dziki potrąca.
Przede mną z mgły postać, purpurą twarz płonie,
Namiętność z brwi strzela, faluje na łonie,