pobudzał twoje tętno mamrocząc we krwi:

zamęt, który cię wzrusza, szyje igła słońca

co czyta w nas muzykę na ginące głosy —

a każdy niczym ścieżka na skraj kanwy narzecza.

Jeżeli chcesz przyspieszyć, przesuwaj akcenty

z mocnych części taktów na te przemilczane i

zważ: deseń jest wytarty do samej osnowy,

pyłu uczuć, dźwiękotek — więc spróbuj zniweczyć

sekundę między ściegami nastrojów, żeby puściła

składnia a nowy język pokrył ślepą mapę wzruszeń