inspiracja, medium, efekt łączą się w jednym obrazie

w chwilowym bezruchu, w arbitralnych ramach,

które wystarczy odjąć, by chmury ruszyły na przełaj

i rozniosły ten świat. Słaniał się z pożądania.

„Zerwać zasłonę zażyłości z rzeczy, obnażyć

ich piękną obcość i odmienność — te srebrne chmury —

aż nie mogę pisać — jak często wzdycham,

pragnąc ich białej ciszy i czułej procesji dni

jak marszu obłoków, bo chodzi o jakość dni,

ojakość pogody ducha”. Bywają lżejsze niż cień,