bo kiedy odchodzę w sen, czuję już tylko

słabnący smak dnia na podniebieniu i dym

zasnuwa mi oczy, a w palcach obracam

jakby grudki żużlu — wspomnienie tego,

czego dotykałem. Wszystko jest dym, jak mówią,

albo trochę koniecznej organizacji plus żużel,

tony żużlu. Dlatego też mówią, że dobrze umierać

wyczerpawszy energię, bo to gwarantuje,

że się po śmierci nie będzie straszyło —

żadnych scen i ekscesów, ani żadnych wkroczeń