kominiarza i pastereczki na stoliku pod lustrem).
Straight scene bardzo nudzi. Ich antyczne kluby
podupadają, pełne ziewających par, bo oni
już wiedzą, że znaleźli się na bocznym torze
do kupy z nadąsanym kościołem, ideologią,
„komunistyczną pyszałkowatością” i dydaktycznym
show-biznesem. Ich art world
idzie pod młotek. Pozostają jeszcze proste obowiązki,
Morlokom, przedłużenie gatunku. Ależ ten świat
zrobił woltę! A było to takie proste: