— Ten ci to człek niepoczciwy jest przyczyną, dla której ośmieliłem się nachodzić waszą królewską mość o tak wczesnej porze.
— Zaciekawiacie mię srodze, panie mieczniku...
— Mam zaszczyt przedstawić najmiłościwszej pani syna dobrego przyjaciela: Stanisław Żółkiewski163, wojewodzic bełski.
— Zbliżcie się, panie wojewodzicu; znam od wielu lat zacnego ojca waszego. Że zasię niedaleko pada jabłko od jabłoni, tuszę, że chlubę ino a pociechę przynosicie rodzicowi i miłej matce Rzeczypospolitej.
Podała mu rękę, ucałował ją ze czcią i skłoniwszy się nisko, stanął skromnie na uboczu.
— Cóż tedy usłyszę, mości mieczniku? — spytała siadając za stołem i wskazując gościom ławę po drugiej stronie.
— W krótkich słowach rzecz przedstawię — rzekł Wolski. — Pojutrze na cześć nowożeńców i ku chlubnemu przypomnieniu tylokrotnych zwycięstw miłościwego pana nad Moskwą odbędą się piękne przedstawienia i zabawne igrzyska na rynku krakowskim. Młodsi z rycerstwa, pochopni do uciesznych pomysłów, ułożyliśmy, by własnym sumptem, własnymi dworzany, a nawet z osobistym udziałem poczynić orszaki wojenne, alegoryczne wizerunki, takoż pogańskie bożyszcza nadobnie wyobrażone przez żywe osoby164 i one ciekawe bawidła przeprowadzić dokoła rynku, zatrzymując się dłużej przed domem Spiglera, gdzie najjaśniejszy pan przyrzekł zasiąść na ganku wraz z waszą królewską miłością, gwoli165 przypatrywania się igrzyskom.
— Tak jest, ale nie dorozumiewam się, w czym ja?
— Otóż wchodzę właśnie in medias res166... O pana wojewodzica tu chodzi, którego nieświadomego mych celów, chytrze przed obliczność waszej królewskiej miłości przywiodłem. Błagam pomocy najjaśniejszej pani. Ten oto młody rycerz wzdraga się uparcie przedstawić swą osobą Dianę boginię rzymską, której rolę my starsi przeznaczyliśmy dlań jednogłośnie. Poczynione są właśnie wozy o wyzłacanych kołach i kwiatami przystrojonych siedziskach, na tych to rydwanach stać będą, niczym rzeźbione posągi, przeróżni starożytni bogowie, boginie i nimfy. Nie w mocy naszej przedstawić całe mnóstwo tych mieszkańców pogańskiego nieba, ino co ważniejsze wybraliśmy. Cóż teraz począć z kozłem zaciętym, co się uwziął zepsować nam taki grzeczny pomysł.
— Toć bez Diany można się obyć... — rzucił niechętnie Żółkiewski.