— To ziemia inflancka oswobodzona orężem waszej królewskiej miłości.

— A ci, co teraz nadjeżdżają? Orzeł biały na przedzie, cztery konie białe.

— Na wozie stoją książęta Słuccy, przebrani na hetmanów — tłumaczył Zamoyski — z tyłu trzy kopie związane łańcuchem, a do łańcucha przykuci słudzy książęcy, niby to bojarowie i starszyzna moskiewska.

— Powiedz im wszystkim wasza miłość koniecznie, ino nikogo nie pomiń... że mię okrutnie ucieszyli tymi widowiskami; ani mi w myśli postało, że tyle wspaniałości oglądał będę.

— Pojrzyjcie, miłościwy mężu — wmieszała się królowa Anna do rozmowy — wojenne obrazy skończone zda się, a zbliża się na dwukolnym176 rydwanie Kupido177 z łukiem w ręku i kołczanem na ramieniu.

Król powstał z krzesła, oparł się rękoma o kamienną balustradę i patrzył rozbawiony w rynek.

— A tuż za synem Wenus178 podąża, patrzcie, wasze miłoście, jaki specjalny ma wozik, na podobieństwo muszli morskiej. Ino... jak na niewiastę... bary za silne i kark jak u tura... cha, cha, cha! toż to Piotr Myszkowski! Daj go katu z taką Wenerą! A tenże skrępowany u jej stóp?

— To starszy brat, Jan Myszkowski, przedstawuje Parysa179 zwyciężonego przez piękność.

— Ho, ho, i muzykę mają, i wonność rozpryskują dokoła, i dwór okazały... cóż za deputacja ku nam podąża?

Trzech jeźdźców strojnych zatrzymało się przed gankiem, jeden z nich podał hetmanowi wbite na ostrze włóczni złocone jabłko z napisem łacińskim „dla najpiękniejszej”.