— Nie; nie może to być; małą chwilkę zaczekawszy, muszę się przebrać i z wizytą do infantki. Proszę wysłać podkomorzego, by miłościwą królewnę zapytał, czy zechce mię przyjąć.

— Właściwie... dość czasu byłoby jutro... — nieśmiało doradzał Bonar.

— Nie, to byłoby niegrzecznie. A niegrzecznym być nie umiem i nie chcę.

Samuel Zborowski szepnął Firlejowi na ucho:

— Ja pójdę dać znać jej miłości o królewskich odwiedzinach; rad bym ją widział; zawsze wielce łaskawa dla mnie.

— Idź, wasza miłość, i owszem.

Kasztelanie wymknął się z komnaty, skinął ręką na pazia czekającego w antykamerze91, wyszli na korytarz.

— Biegaj mi w te pędy na pokoje miłościwej królewny i ślij pazia do niej, zali raczy mnie przyjąć natychmiast w sprawie niezmiernej wagi. No, jeszcześ tu?

Jędruś chciał odpowiedzieć, że nie wie, gdzie mieszkanie jej miłości, ale przyznać się, że czegoś nie rozumie, że sobie nie umie dać rady, byłoby wstydem dla porządnego pazia. Kopnął się więc prosto przed siebie, aż biały kurz wzbił się za nim z podłogi. Pierwszego dworzanina, na którego się natknął, spytał o drogę i już biegł dalej, jakby u siebie w domu. W kilka minut wracał naprzeciw swego pana.

— Miłościwa królewna uprzejmie oczekuje waszej wielmożności.