— Jeszcze się stokrotnie przydam najjaśniejszemu panu.

Król ziewnął.

— Pibrac!

— Słucham, najmiłościwszy panie!

— Przywołaj pokojowca, niech mnie rozbiera, sam nie odchodź. A propos94... Pibrac!

— Słucham, najmiłościwszy panie!

— Infantka?

— Infantka?

— Tkwiłeś przecież w komnacie jak tyka...

— Tkwiłem, najjaśniejszy panie...