— Nie, nie, już tym razem i karę daruję.

— A miłujecie mnie?

— Miłuję.

— No, to mnie pocałujcie.

— Niech się pan krajczy przypatrzy, co to za koza; nabroi, nabroi, jeszcze i nagrody żąda.

Przygarnęła dziewczynkę do piersi i serdecznie kilka razy ucałowała.

— Mogę się przywitać z Ję... z panem Andrzejem? — spytała Krysia, patrząc spod oka na miłościwą panią.

— Pierwsze słyszę o tej znajomości — dziwiła się królewna.

Teraz Jędruś zdobył się na odwagę i kłaniając się do ziemi, zaczął:

— A bo to... za łaską miłościwej pani... — głos się urwał, odwagi było maluczko.