— Z wojny powiadasz? Hm, hm — dziwowała się królewna, przygryzając wargi.
— A tak. Więc teraz wasza królewska miłość jasno widzi i dobrze rozumie, że się już okrutnie dawno znamy.
— O, tak... widzę jasno, że nic nie rozumiem.
— W każdym razie — odezwał się Kumelski z rubasznym śmiechem — postąpili sobie według przysłowia, które powiada, że rannego wstania i wczesnego ożenienia jeszcze nikt nieśmiechem — postąpili sobie według przysłowia, które powiada, że rannego wstania i wczesnego ożenienia jeszcze nikt nie żałował. Jakbym tak złożył na kupę lata onego zacnego stadła, chyba trzydziestu nie doliczę.
Krysia postąpiła dwa kroki, Jędruś trzy kroki... popatrzyli sobie w oczy... Jędruś miał czapkę w rękach... usta poruszyły się nieznacznie... szmer przeleciał powietrzem:
— Będziesz na mnie czekała?
— Będę.
Chłopiec pokłonił się w pas, dziewczyna stała chwilkę z otwartą buzią, z opuszczonymi ku ziemi rękoma. Nagle zakręciła się jak fruczka135 i nim się kto opatrzył, wyleciała z komnaty.
— Święte słowa miłościwej pani — rzekł Kumelski — jeszczeć to nie panna Krystyna, ino sprawiedliwa koza. Cha, cha, cha... jak mi Bóg miły, koza!
— Teraz zasię, gdy dziecka nie ma między nami, rozważmy jeszcze sprawę, o której mówiliśmy poprzednio — rzekła Anna Jagiellonka. — Pan krajczy umyślił już pono sposób na schwytanie najemnika zbójeckiego?