— Ach, jakże sobie wyrzucam, żem takiej próby zażądał od waszmości! Już lepiej było zgodzić się na okno albo na taniec owego człeka.
— Już się nie odmieni, rozkaz wypełniony... Bilitis uleciała w przestworza nadziemskie.
— Zginęliśmy!... król jegomość...
Istotnie, w otwartych drzwiach, wiodących z komnat do przedsionka i dalszych pokoi, ukazał się król Zygmunt, a za nim wielkorządca Boner.
— Załatwiłeś waszmość moje polecenie czy wracasz jeszcze z jakim pytaniem?
— Wszystko w porządku, miłościwy panie — zająkliwie odpowiedział Rylski.
— A ty, Ostroróg, co się tu kręcisz przez potrzeby? Czemu nie w szkole? Bardzo mi się nie podobasz.
— A... to znów co za magiczne koło i trójkąty po podłodze? Kto się ośmiela błazeństwa jakoweś wyprawiać? Mości Rylski... dochodziły mnie słuchy o zakazanych praktykach waszmości, nie chciałem dawać wiary, lecz gdy mi prawda sama przed oczy staje, rozkazuję, odpowiedzcie, co to wszystko ma znaczyć?
— Najjaśniejszy panie...
— Przez długich ceregielów209, ino prosto gadać!