— Zbliż no się, mości czarodzieju — rzekł król surowo.
Lecz uradowany Mikołka dojrzał uśmiech na twarzy króla.
— No, czego się ociągasz? Pójdź tu do okna, widzisz tę drugą przekupkę, co wprost nas siedzi?
— Widzę miłościwy panie.
— Dla mojej uciechy spraw twymi czarami, by i ta druga swoje garnki potłukła.
— Stanie się wedle rozkazu waszej królewskiej mości, ale dopiero jutro.
— Ja chcę dziś.
— Dziś nie potrafię.
— Dlaczego?
— Bo muszę wpierw z oną pogadać i garnki jej zapłacić211.