— Rety!... Gdzież ja miałem głowę! — zawołał chłopak, bijąc się w czoło. — Chyba to jakie mamidła, iżem tak na śmierć zabaczył138... wżdy ja mam takową księgę! U rodzica na strychum ją znalazł, ino żem nijakiej wagi do onych bredni nie przywiązował.
— Nie pomnisz waść tytułu?
— Zaraz... aha, na pierwszej karcie stało napisane:
Arcana139 magiej białej,
Czyli zaklęcie przednie,
By cię, człeku, słuchały
Wszelkie duchy pośrednie.
— Czy być może? Co za zrządzenie losu!... Nigdym o takiej księdze nie słyszał... musi być bardzo stara?
— Okropnie.
— Przynieś mi ją waszmość zaraz jutro.