Pan Franciszek myśli sobie.

Ot, nie mówiąc nic nikomu

Na kwadransik wyjdę z domu.

Pada!... Na to się poradzi,

Jest parasol przecie dziadzi”.

I deszczochron wielki z kąta

Nasz leniuszek wnet uprząta,

Nie pomny zaś przestróg mamy,

Milczkiem, chyłkiem, zbiegł do bramy.

I do koła spoglądając,