Lecz jaśniejszym lśnią blaskiem rumieńca szkarłaty.

Takiej krasy, tych wdzięków na niewieściej twarzy

Nie zobaczy na jawie, we śnie nie wymarzy.

Jako nad inne gwiazdy świeci blask miesiąca,

Co promieniem srebrzystym ciemnię chmur roztrąca,

Tak ona ponad wszystkie lśni w urody wiośnie:

Młodzi patrzą z podziwem, a serce w nich rośnie.

I mimo rzędu dworzan, co szli ławą zwartą

Ten i ów się wysuwa, chęcią nieprzepartą

Pędzony, by ją ujrzeć, napatrzeć się z bliska.