Gunter dumnym był z tego, zapał go jął krewki.
Zygfryd mu kornie trzymał rumaka za wodze,
Koń był piękny i rączy, przy tem silny srodze, —
Aż król skoczył na siodło. Usłużył mu zręcznie,
Gunter się za te służby wypłacił niewdzięcznie.
Potem i swego konia wywiódł na brzeg wody, —
Nigdy był takich posług nie zwykł książę młody,
By koniu u strzemienia jak pachołek stawał.
Patrzyły dziewki, widok dziwnym się wydawał.
Jednego kroju szaty śnieżne mężów kryły,