Więc grot w tył, wprzód oszczepu zwrócił twarde drzewce,

Zmierzył i z taką siłą wyrzucił go z ręki,

Że zbroja jej głośnymi zadudniła dźwięki.

Prysnęły iskry, jakby za wichru podmuchem,

W tym rzucie Zygfryd dzielnym okazał się zuchem,

Na ziemię się dziewica musiała powalić.

— Nie mógłby takim rzutem Gunter się pochwalić.

Lecz raźno się zerwała, zawołała śmiało:

«To ci się doskonale, Gunterze, udało!»

Myślała, że to jego było skutkiem siły,