I rzut był dalszy, dalej nogi go poniosły.

A sztuką siłę taką posiadł, iż w podskoku

Uniósł z sobą Guntera, trzymając u boku.

Skok był dalszy i kamień bardziej oddalony

A na mecie stał tylko Gunter ucieszony.

Brunhilda pokraśniała — gniew jej w duszy wierci.

Tak Zygfryd swego druha zachował od śmierci.

Więc do swych dworzan rzecze królowa rozgłośnie

(Widziała, iż król stoi zdrowo i radośnie):

«Zbliżcie się, druhy moje i krewni kochani!