Brunhildzie mówcie, żeście wysłali mnie w drogę!»
VIII. Jak Zygfryd pojechał po swoich rycerzy Nibelungów
Zaraz wymknął się Zygfryd przed bramę stolicy
W płaszczu swym na brzeg, gdzie stał statek na kotwicy.
Siadł weń skrycie i milczkiem Zygmuntowic48 śmiały,
Popłynął żywo, jakby wiatry w dal go gnały.
Nikt na pokładzie statku nie widział sternika,
Lecz czółno, parte siłą Zygfryda, pomyka
Raźno, iż każdy myślał, że wiatr je tak goni,
A to Zygfryd je pędził siłą swojej dłoni.