Natychmiast zbroję na się kładzie bez mitręgi,
Wdziewa szyszak i żywo wybiega chłop tęgi
Z puklerzem w ręku, bramę otwiera niezwłocznie
I Zygfryda od razu gniewnie łajać pocznie.
Jak śmie możnym rycerzom przerywać spoczynek.
Zaraz się między nimi począł pojedynek,
Zygfryd bronił się, ale olbrzym tak uderza,
Że silnym ciosem rozbił wiązanie puklerza
Waląc żelaznym drągiem. Zygfryd się wywinął,
Ale ledwie go jeden cios śmiertelny minął,