Zawrzał gniewem Alberyk, siłę miał niemałą,

Na głowie hełm, pancerzem całe odział ciało,

W ręku wywijał ciężką złocistą maczugą,

Więc biegł wprost na Zygfryda, nie zwlekając długo.

Siedem guzów wisiało ciężkich u tej pałki,

Począł nimi uderzać silnie, aż w kawałki

Rozpadł się puklerz, musiał od ciosów popękać,

Zygfryd o swoje życie począł się już lękać.

Rzucił tarczę strzaskaną od razów maczugi,

I co prędzej do pochew schował oręż długi,