Kędy miały przy królach znów zasiąść przy stole.

Dzielnych zuchów niemało miały w swoim kole.

Król siadł wesół, radością błyszczały mu lica,

Na myśli mu Zygfryda stała obietnica,

Ten dzień trwał mu tak długo jak innych trzydzieści.

Marzył o tem, jak z żoną wkrótce się napieści.

Ledwie zdołał już końca biesiady doczekać.

Nie wypadało dłużej Brunehildzie zwlekać,

Poszła do swej komnaty, Krymhilda do swojej.

Za każdą siła dzielnych rycerzy się roi.