I pocznie w rękach paziów świece gasić zdradnie.
Że Zygfryd już przybywa, poznał Gunter snadnie.
Wiedział, po co przychodzi, — więc służbie kobiecej
Kazał precz pójść; gdy wyszły niewiasty z świetlicy,
Król możny sam dziś urząd sprawuje klucznika
I drzwi na dwie zasuwki żelazne zamyka,
A świecę za kotarą ustawia wspaniałą.
Zaraz rozpoczął Zygfryd, jako wypadało,
Wdzięczną igraszkę, niby prosząc o rozkosze.
— Gunter cieszył się z tego i trapił po trosze.