Opierać się nie będę twej chęci na próżno,

Widzę, że umiesz zmusić, bym była usłużną».

Zygfryd ustąpił z łoża, gdzie dziewka leżała,

Jakoby prędko szaty chciał pościągać z ciała,

Lecz pierwej jeszcze ujął królowę za rączkę

I zgrabnie, że nie czuła, ściągnął jej obrączkę

A wziął i pas jej także, ową piękną wstęgę.

Nie wiem, czy chciał jej swoją pokazać potęgę —

Dał ją żonie, lecz potem pożałował snadnie.

Tymczasem legł król w łożu przy dziewce układnie.