Zaś Zygfryd do swej żony tymczasem pospieszył

I serdecznem przyjęciem wielce się ucieszył.

Wymijał zręcznie, kiedy pytała, gdzie bywał,

A co przyniósł jej z sobą, tak długo ukrywał,

Aż w jego kraju wreszcie chodziła w koronie,

Wtedy nie chował więcej, co przyniósł swej żonie.

Na drugi dzień twarz króla jaśniała weselej

Niż wczoraj, więc na dworze bawiono się śmielej

W całej ziemi było niemało radości,

Król podejmował hojnie zaproszonych gości.