Siedziały ongi razem śród weselnych gości.
Dziewka godna zaprawdę Zygfryda miłości».
Prosiła tak wytrwale, aż się król zmiłował:
»Wierzaj, żem nigdy milszych gości nie przyjmował,
Więc łatwo mnie uprosić — rzecze, — i tej chwili
Posyłam gońce do nich, by nad Ren przybyli».
A królowa mu na to: «Powiedzcież mi panie,
Kiedy posły pojadą i kiedy tu stanie
Droga siostra z małżonkiem swoim w naszym dworze?
A posły niech wprzód w mojej zgłoszą się komorze».