Był to pasek jedwabny, niniwskiej roboty,

Bogaty, szlachetnymi sadzony klejnoty.

Spostrzegła go Brunhilda i płakać poczyna.

Króla i wszystkich miała smutna dojść nowina.

Zawoła Brunehilda: «Poproście tu króla,

Niechajże sam posłyszy, jeśli jego wola,

Czego doznawać muszę tu od jego siostry!

Zygfryda mnie kochanką lży jej język ostry».

Przyszedł król z rycerzami, we łzach ją obaczył —

I z dobrocią się ozwać do małżonki raczył: