Przyszedł także i Ortwin, i Gernot się zjawił.

Radzono, kto by życia Zygfryda pozbawił.

Przyszedł wreszcie Gizelher, syn zacnej Uoty

I rzekł szczerze, bo szczery był i pełen cnoty:

«Czemuż mu, cni rycerze, zagubę knujecie?

Zygfryd takiej zawiści nie zasłużył przecie, —

Aby miał za swe winy marnie stracić życie —

Toż wiemy, jak to łatwo zgniewać się kobiecie».

«Mamyż bękarty chować? — Hagen mu odpowie —

Niewiele sławy zyskać mogą stad mężowie,