A z nim się jeszcze z domu wybrała drużyna,

Wyprawiono na koniach i chleba, i wina

Dostatek, mięsa, ryby, wszelakich zapasów.

Słusznie się tak król możny wyprawia do lasów.

Rozłożyli się łowcy pod zielonym lasem,

Kędy zwierz zwykł wychodzić, strwożony hałasem,

Na szerokiej równinie; i Zygfryd się stawił,

Wnet ktoś pobiegł do króla, by mu to objawił.

Zaraz na stanowiskach łowce z każdej strony

Stanęli, — wtedy pyta siłą swą wsławiony