«Wyprawię figla waszej łowieckiej drużynie,

Spuśćcie psa, ot, niedźwiedzia zoczyłem tu ninie,

Niechże i on pojedzie z nami do ogniska,

Chyba że wprzódy umknie i wolność pozyska».

Spuszczono psa, a niedźwiedź umyka po lesie,

Zygfryd w czwał za nim, myślał, że go koń poniesie

Równo z zwierzem, lecz nagle wjechał między kłody

Powalone, a niedźwiedź mógł mu ujść bez szkody.

Więc skoczył Zygfryd z konia i raźno poskoczył

Za niedźwiedziem, co sobie bezpiecznie już kroczył,