Niedźwiedź przed psiarni zgrają czmychał, gonił, krążył,

A nikt oprócz Zygfryda dopędzić nie zdążył,

Ten mieczem dopadł wreszcie i ubił go z bliska

I znowu zaniesiono zwierza do ogniska.

Każdy przyznał, iż siłacz z Zygfryda nie lada!

Zaproszono do stołu, czekała biesiada

Dla myśliwych na pięknej zastawiona łące;

Podano im potrawy smaczne, woniejące.

Brakło jeno cześników, co by dali wina,

Zresztą lepszej biesiady nie miała drużyna.