Za nimi tysiąc mężów Zygfryda nadbiegło.

Gdy słyszeli, że kobiet jęk tam się rozchodzi,

Za późno przypomnieli sobie, że się godzi

Wdziać odzież, — nagła boleść tak ich uderzyła

I głęboko w ich serce rycerskie się wryła.

Przybył król, gdzie Krymhilda stała łzawa, blada

I jęknął: «Ach, nieszczęsna to podróż! Och, biada!

Któż śmiał morderczym ciosem w uprzejmej gościnie

Mnie syna zabić, tobie męża wydrzeć ninie?»

«Ha — rzecze ona — gdybym poznała mordercę,