Nie znałoby litości ni łaski me serce

I takiej strasznej zemsty doznałby z mej ręki,

Iżby druhy w głos po nim zawodzili jęki!»

Zygmunt upadł przy trupie, ujął go w objęcia,

Wkoło płaczem ryknęli przyjaciele księcia

I krzyk boleści rozległ się w domu i w sali

A po mieście jęk głośny szedł dalej i dalej.

Krymhilda na pociechy głucha, choć ją błaga

Orszak; aż rozebrano już zwłoki do naga,

Wymyto ranę, ciało złożono na mary.