Gdy nań uderzysz, wszyscy twoi zginąć mogą».
Lecz oni wzniósłszy tarcze, płoną żądzą boju,
Ona prosi, by w miejscu zostali w spokoju,
To znów słowem rozkazu chce ich udobruchać,
Cierpiała gorzko, że jej nie chcieli posłuchać.
Rzekła: «Nie dobywajcie, Zygmuncie, oręża,
Aż się wszystko odkryje, a drogiego męża
Pomszczę z wami, gdy pewnie całą prawdę zbadam.
Niecnemu ja mordercy straszną mękę zadam.
Tu nad Renem potęgą przemożni zuchwalce,