Liczną zacni mieszczanie też na zamek spieszą.
I oni narzekali pospołu z drużyną,
Nie wiedzieli, co mogło być Zygfryda winą
I dlaczego ten rycerz dzielny stracił życie.
Więc z paniami mieszczanki łzy lały obficie.
Zwołano rzemieślników; ze srebra i złota
Kowano trumnę, mocna to była robota,
Bo ją okuto pręty silnymi ze stali.
A ludzie smutno na te roboty patrzali.
Przeszła noc i już świtać począł brzask poranka,