Bo ją rozpacz i straszny ból przygniotły srodze.
Cudem iście, że zdrową została i żywą, —
Orszak kobiecy skargę łączył żałośliwą:
«Hej, wy, Zygfryda druhy, błaganie zanoszę,
I przez mą wierność dla was, zlitujcie się, proszę.
Niech mi los w mej boleści tę pociechę zdarzy,
Bym się raz jeszcze jego przypatrzyła twarzy».
Nie przestała żałośnie błagać i napierać,
Iż trzeba było trumnę raz jeszcze otwierać.
Przyszła, gdzie zwłoki były, na ręce podniosła